środa, 6 maja 2015

Epilog "Nowe życie"

 Nigdy bym nie pomyślała,że będę z kimś kogo nie lubiłam, a teraz mieszkam z nim w południowych Włoszech. Tak, przenieśliśmy się tam. Odkryliśmy kim są mordercy Tylera - Dana miała z tym związek. Czułam,że nie jest uczciwa. 
 Z Harrym nadal się przyjaźnię. Między Malikiem a Stylesem jest nadal napięta sytuacja, lecz to nie przeszkadza nam w spotkaniach, takie jak dzisiaj. Po pewnym czasie dowiedziałam się,że Harry i Emma są razem, co mnie zdziwiło. 

~*~
 Uśmiechnęłam się do Zayna znad książki. Trzymał za rączkę naszą małą córeczkę, Lily. Popatrzyłam jak mała drepcze za nim. 
-Tatusiu, poczekaj!-wykrzyczała brunetka. Miała co trzy latka, ale mówiła już dokładnymi wyrazami, co nas zadziwiło. Jej brązowe loczki opadały za ramiona, była jasnej karnacji, włosy i oczy miała po Maliku, a charakter po mnie, co z czasem zauważyliśmy.
Szatyn zatrzymał się czekając na dziewczynkę. Wzięła go za rękę i ruszyli w moją stronę.
-Powinnaś coś zrobić-poskarżył się Zayn na Lily. Zwróciłam wzrok na brunetkę.
-Kochanie, co się stało?-spytałam pochylając się nad córką.
-Tatuś nie chce mnie zabrać do wujka Harry'ego-powiedziała Lily. Chłopak przekręcił oczami. Skrzywiłam się. 
-Wujek Harry nie długo do nas przyjedzie z ciocią Emmą-odparłam. Dziewczynka uśmiechnęła się do mnie.
  Wieczorem urządziliśmy małe przyjęcie na trzecie urodziny Lilian. Niall, Louis i Liam przyjechali godzinę wcześniej. Mała cieszyła się na widok, lecz nie tak bardzo jak na przyjazd Emmy i Harry'ego. Przez cały wieczór Zayn nie odzywał się do Harry'ego. 
  Siedziałam z małą na kolanach i Emmą. Rozmawiałyśmy o przyszłości jej i Loczka.
-Jak na razie nic nie planujemy - oznajmiła przyjaciółka.
-Mała ciągle mi jęczała kiedy przyjedziecie - odparłam z uśmiechem głaszcząc Lily po włoskach.
-Przyjedźcie kiedyś do nas. Może chłopaki w końcu się pogodzą.
-Też mam taką nadzieję - obie spojrzałyśmy na chłopaków.

Rodzina jest najważniejszą jednostką w naszym życiu. Każdy należy do jakieś rodziny, nie zależnie czy tego chce czy nie. 
____________________________

Razem z Hope zapraszamy na naszego drugiego bloga: Dark Louis Tomlinson
Pierwszy rozdział pojawił się. Serdecznie na niego zapraszamy!

Rosalie Watson - dziewczyna z dobrego domu, córka bogacza i gangstera w Londynie, zostaje porwana. Jej ojciec nie wie,że to zrobił jego szantażysta i lider gangu. Chce odzyskać córkę za największą stawkę. Z czasem między Rose a porywaczem rodzi się uczucie. Wkrótce dowiaduje się kto zabił jej matkę i dlaczego. Czy będzie umiała z tego wyjść cało? Co zrobi jej ojciec?

niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozdział 20 ,,Krzycz głośniej'''

 Rozdział zawiera sceny erotyczne, czytasz na własną odpowiedzialność.


Natychmiast pobiegłam za Malikiem, chcąc dowiedzieć się o co właściwie chodzi. Gdy zobaczyłam, że chłopak praktycznie nie panuje nad sobą, uderzając mężczyznę, napastującego ... Emmę? Co ona tu robi o tej godzinie?! Powinna być w domu. Podeszłam do dziewczyny pomagając jej wstać, podczas gdy Zayn próbował ogarnąć całą sytuację.
-Nie Zayn zabijesz go!- Emma, wyrwała się z mojej ręki, po czym odciągnęła Malika od powalonego na ziemi mężczyzny.
-Co ty wyprawiasz Em?! Przecież ten koleś chciał ci coś zrobić- odparł oburzony i natychmiast stanął obok mnie.
-Dlaczego miałby mi to robić? Harry miałby to zrobić? Oszalałeś?! Nie taki był plan- odparła pomagając chłopakowi wstać. Ściągnęła kaptur z głowy chłopaka. Z jego nosa wyciekała krew, która po chwili dokładnie otarł rękawem swojej bluzy.
-Zaraz co?- zapytałam patrząc na mulata zdziwiona- czyli to wszystko było częścią jakiegoś waszego, chorego planu?!
-Cassie to nie tak miało wyglądać zrozum- odparł chcąc mnie przytulić.
-A jak miało wyglądać? Myślałeś, że zaimponujesz mi tym, że będziesz okładał się na pięści z jakimś gościem, którym jest Harry?
-Nie taki był plan- wybąkał-.... ale to nie tak na prawdę. Kocham cię Cass, zrozum, a to była tylko taka, no wiesz ... zabawa- uśmiechnął się idąc w moją stronę.
-Nie dotykaj mnie. A na was szczególnie się zawiodłam. Harry, Emma jak mogliście?
-Nie przesadzaj, tak jak powiedział Zayn to tylko zabawa- odparła próbując się zaśmiać, jednak najwyraźniej nie potrafiła ogarnąć tego nawet w swojej głowie.
-Jesteście nienormalni, zachowujecie się jak dzieci. Mam tego dysyć- odparłam, wychodząc na główną drogę.
-Cass, pogadajmy nie możesz tak po prostu pójść i nas zostawić, to głupie ...- Zayn złapał mój nadgarstek obracając mnie w kółko.
-Głupie, było wasze zachowanie. A już myślałam, że każde z was się zmieniło. Najwyraźniej się myliłam, żegnaj Zayn- wyrwałam rękę z jego dłoni po czym skierowałam się w stronę domu.
-Zaraz, co to ma niby znaczyć?
-To, ze do puki nie wyrośnięci z takich zabaw w ogóle się nie spotkamy.
-To znaczy, że z nami koniec?
-Tego nie powiedziałam, ale jeśli nic nie poskutkuje będzie taka konieczność.

Zamknęłam się w pokoju, czując przypływający ból w mojej głowie. Czułam wokół siebie stałą obecność Zayna, tak jakby w ogóle nie opuszczał mnie na krok. I miałam rację, był blisko mnie, aż za blisko. Czułam jego oddech na mojej szyi. Bijące od niego ciepło i bicie jego serca. Niemalże mogłam wyobrazić sobie jego dłonie na mojej skórze, oplatające mnie wokół mojej talii. Obróciłam się na pięcie, spoglądając w brązowe oczy chłopaka.
-Dlaczego nie możesz zostawić mnie w spokoju i wchodzisz do mojego domu bez pozwolenia?
-Nie muszę pytać o zgodę. Jesteś moja i tylko moja, nikt inny nie może mi ciebie zabrać.
-To co zrobiliście było idiotyczne- wyszeptałam spuszczając w dół głowę.
-Tak wiem... przepraszam- odparł zostawiając pocałunki na mojej szyi, które z czasem zaczynały być coraz bardziej zachłanne. Powoli wędrował ustami po mojej szyi, brodzie, aż w końcu przeniósł się w górę złączając razem nasz usta- Chciałbym byś to ze mną straciła swoje dziewictwo- wymruczał gładząc językiem moje podniebienie.
-Obawiam się, że to nie będzie możliwe- odparłam lekko się od niego odsuwając.
-Dlaczego?
-Bo się tego boję- wyszeptałam- Masz rację, jestem dziewicą, dlatego jeszcze bardziej obawiam się tego. Nie chcę byś odczuwał mój strach i to, że nie jestem w tym doświadczona.
-Tylko tego się obawiasz?- uśmiechnął się- Myślałem, że będzie gorzej. Przy mnie nie musisz się niczego bać Cassie, po prostu w pełni mi się oddaj. Chcę być tylko z tobą, rozumiesz? Jesteś dla mnie najważniejsza i nie wyobrażam sobie bez ciebie życia- ponownie złączył razem nasze usta. Poczułam jak moje plecy swobodnie opadają na łóżko dotykając miękkiej pościeli. Po paru sekundach, moje ubranie znalazło się na podłodze pozostawiając mnie w samej bieliźnie.  Złapałam spodnie chłopaka rozpinając, je i ściągając wraz z bokserkami, po czym to samo zrobiłam z jego koszulką. Jego tors stopniowo napierał na moją klatkę piersiową, a jego donie zwinnym ruchem zerwały ze mnie resztkę ubioru. Moje plecy wygięły się w łuk, gdy Zayn stopniowo wchodził w moje ciało jednocześnie obdarowując mnie ciągłymi pocałunkami. Zacisnęłam dłonie na jego plecach, próbując powstrzymać się od krzyku.
-Zrób to Cassie, krzycz jak najgłośniej- wymruczał, zagłuszając moje jęki.
-Zayn!- wyjąkałam, gdy ten coraz bardziej się we mnie poruszał- To boli!
-Dasz radę, jeszcze trochę- odparł, zachłannie całując okolice mojej szyi. Po paru minutach moje jęki całkowicie ustały, a po moich plecach przeszły ciarki wywołane dotykiem mulata. Opierając się na dłoniach, chłopak zawisł nade mną opierając swoje czoło o moje- Kocham cię Cass.



--------------------------------------------------------------------------
Nie za długi, wiem, ale mam nadzieję, że i tak się spodobał.

piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 19 "Podjęłam decyzję"

 Nie mogłam patrzyć jak Zayn i Harry odwalają taką dziecinadę. Wylogowałam się z Twittera. Musiałam to wszystko przemyśleć, chociaż było jasne,że kocham Zayna i tylko z nim chce być. Z drugiej strony nie chce stracić Harry'ego. Powinni zrozumieć,że to nie jest łatwe.
  Obudziłam się z bólem głowy. Nie spałam pół nocy, myślałam tylko co mam zrobić. Nie było mi łatwo. Spojrzałam na wyświetlacz. Zayn. Pięć nieodebranych połączeń. Harry. Sześć nieodebranych połączeń. Jeszcze bardziej mnie to rozwścieczyło. Szybko wstałam z łóżka. Podeszłam do szafy. Znalazłam kilka ubrań, które były mi potrzebne do ubrania się. Zeszłam na dół. Mama już wstała i była w kuchni. Wyjrzała przez drzwi i wykrzyczała moje imię. Kazała mi stanąć, ale jej nie posłuchałam. Zamknęłam mocno drzwi.
  Wbiegłam na piętro, w którym znajdowało się mieszkanie Harry'ego. Bez pukania wpadłam do domu Stylesa. Zauważyłam Malika siedzącego na kanapie w salonie.
-Harry?-spytałam rozglądając się w poszukiwaniu chłopaka. W końcu wyszedł z łazienki. Zdziwił się moim widokiem. Poczekałam aż się ubierze. Wrócił do pokoju, w którym byłam z Malikiem.
-Dobra, powiem prosto z mostu. Mam tego dosyć. Zależy mi na Was obu i nie chce żebyście o mnie walczyli jak o jakiekolwiek mięso. Nie jestem zabawką, tylko człowiekiem. Zrozumcie to-powiedziałam. Zayn przybliżył się do mnie, Harry odchrząknął.
-Musisz podjąć decyzję-odparł szatyn. Wzięłam głęboki wdech.
-Wiem to-powiedziałam. Zapadła cisza.-Nie chce stracić dzięki tej decyzji nikogo. Wybieram...

~*~

-Jak mogłaś to zrobić, Cassie?-wrzasnął na cały głos Harry. Był zły. Naprawdę. Chodził w kółko. Miałam go serdecznie dosyć.
-Uszanuj moją decyzję. Chce być z Zaynem-odpowiedziałam mu. Rozdrażniło go to jeszcze bardziej.
-Po tym co Ci zrobił?! Jesteś nienormalna!-wrzasnął Styles. Zayn musiał wyjść by coś załatwić.-Możesz jeszcze to odwołać-odparł zbliżając się do mnie.
-Podjęłam decyzję, Harry. Nic nie będę jej zmieniać-odparłam wstając.-To co nas łączy jest tylko przyjaźnią. Niczym innym-skierowałam się do wyjścia.
Harry usiadł na kanapie. Złapał się za głowę. Zastanawiał się czemu podjęłam taką decyzję. Musiałam wracać do domu, mama miała coś przygotowane.
  Weszłam do przedpokoju naszego domu. Nie widziałam swojej matki. Zdjęłam buty i weszłam do salonu. Na kanapie odwrócony, do mnie. Nie znałam go.
-O! Cassie jesteś już-powiedziała przechodząc koło mnie rodzicielka. Brunet wstał z kanapy.-Wy się chyba nie znacie. Cassie poznaj Danny'ego. Danny jest moim nowym chłopakiem-przelustrowałam mężczyznę. Miał dżinsy, biały top z jakimś napisem po chińsku i koalą. Mógł mieć ze dwadzieścia lat, może dwadzieścia pięć. Uścisnął delikatnie moją dłoń.
-Twoja mama dużo o tobie mówiła-odparł brunet.
-O tobie nie wspomniała-odpowiedziałam, usiadłam na kanapie.
-Dlatego,że nie było Cię prawie cały czas w domu-spojrzała na Danny'ego i uśmiechnęła się.
-Dobra, ale nie chcecie wziąć ślubu, jak na razie?-spytałam. Kobieta zaśmiała się. Zszedł mi kamień z serca.
-Jeszcze nie jest na to czas. Może, kiedyś-odparła mama. Usiadła koło mężczyzny.-Chcemy Ci coś powiedzieć-odparła.
-Mówiłaś,że nie bierzecie ślubu. Więc o co chodzi?-spytałam. Spojrzała na swojego chłopaka.
-Razem z Dannym jadę na Teneryfę-odparła.-Wiem,że to za wcześnie, ale tak dawno nie byłam na wakacjach...
-Dobra, rozumiem. Chcecie mieć te kilka dni dla siebie. Nie ma sprawy, jedźcie-odparłam. Rodzicielka przytuliła mnie. Spojrzałam za jej ramię na Danny'ego. Pokazał mi kciuk do góry.

~*~

 Po południu spotkałam się z Zaynem. Nie wiem jakim cudem wymknęłam się z domu. Najwidoczniej się udało. Zobaczyłam Malika siedzącego na ławce, w parku, w którym się umówiliśmy. Pomachałam mu, zauważył mnie i mi odmachał. Doszłam do niego. Mocno mnie przytulił. Za chwilę połamał by mi kości. W końcu puścił mnie i usiedliśmy na ławce.
-Mama wyjeżdża z Dannym na Teneryfę-powiedziałam.
-Kim jest Danny?-spytał. Sama poznałam go dwie godziny temu, nic nie powiedziałam na jego temat Zaynowi, gdy szłam do parku albo jak umówiłam się z nim.
-Nowy facet mojej mamy-odparłam. Usłyszałam jak ktoś krzyczy. Popatrzyłam na Zayna. Oboje zerwaliśmy się. Szatyn biegł ode mnie szybciej, więc dotarł pierwszy na miejsce, skąd dochodził hałas. Gdy dobiegłam widziałam jak Zayn kogoś uderza i ten upada.

~/~
Hej!
Jak myślicie dobrze zrobiła Cassie wybierając Zayna? Zbliżamy się do końca tego opowiadania. Mam nadzieje,że się Wam podobało. 

środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 18 ,,Ja albo on''

Krzyki. Tylko to dało się usłyszeć stojąc przed drzwiami domu, z którego dochodziły ciągle prowadzone kłótnie między Harrym, a Zaynem. Kiedyś spoglądałabym na nich jak na dwóch kumpli nie mogących się w żaden sposób rozstać, lecz teraz powiedziałabym co innego. Byli przeciwko sobie, jak wrogowie. Jak dwa przeciwieństwa. Ogień i woda. Jasność i ciemność. Dobro i zło. Anioł ciemności, przeciwko aniołowi światła. Zdawałoby się, że ich nienawiść sięgnęła zenitu. Usiadłam na krawężniku, zasłaniając dłońmi uszy i czekając aż ten koszmar się zakończy. Poczułam szturchnięcie w ramią, a gdy uniosłam głowę zobaczyłam stojącą nade mną Emmę, która już ledwo trzymała się na nogach. Usiadła obok mnie, również próbując się od tego oderwać. Sąsiedzi otwierali okna, chcąc dowiedzieć się skąd właściwie dobiega ten hałas. jednak po paru sekundach rezygnowali szczelnie je zamykając i zasłaniając ciemnymi firankami.
-O co poszło?- zapytałam próbując przebić swój głos przez ten cały hałas.
-O ciebie- odparła- Harry widział co zaszło miedzy tobą, a Zaynem i nie jest zadowolony.
-A co Harry ma do tego co ja czuję do Malika?!- fuknęłam opierając brodę na dłoni.
-Dużo. Ty, no wiesz .... podobasz mu się- odparła jakby z rozczarowaniem- Wydawało się, ze Harry taki nie jest a prawda jest taka, że umawiał się ze mną tylko ze względu na ciebie. Sam mi to powiedział. Mówił, że nie chciał mnie zranić, ale czuje coś do ciebie więcej niż tylko przyjaźń.
-I to jest powodem tego całego zamieszania?
-Głównie tak. Tu nie chodzi teraz o dominacje między silniejszym, a słabszym czy jakie wy tam macie przed sobą tajemnice. Zayn twierdzi, że cię kocha, tak samo jak Harry, który ma na obronę bardzo silne argumenty. uważa, że mulat nie jest wart twojego uczucia za to co zrobił.
-Traktują mnie jak zabawkę ...- Emma spojrzała na mnie pytającą- Jak coś co można wygrać w jakimś konkursie lub wylosować w kinder niespodziance.
-Jeśli chcesz by to się skończyło, powiedz Harremu, że również kochasz Zayna, a może wtedy odpuści i zrozumie, że nie jest ci pisany.
-A co jeśli tak nie będzie? Jeśli Harry nadal będzie próbował coś zmienić? Nie przeżyję kolejnej kłótni między nimi- oznajmiłam.
-Dobra powiem wprost. Kochasz Harrego?- pokręciłam przecząco głową- A Zayna?- potwierdziłam kiwnięciem głowy- Więc jaki masz do cholery problem?! Idź i zrób z tym porządek!
-Kiedy oni zachowują się jak dzieci, muszą zrozumieć, że nie mogą mnie mieć o tak dla siebie na własność- Emma obdarowała mnie spojrzeniem ,,Więc na co czekasz, powiedz im to''- Racja powinnam postawić swoje warunki i przemówić im do rozsądku- zerwałam się na równe nogi kierując się w stronę mieszkania. Gdy tylko wkroczyłam do środka, większość rzeczy była na podłodze w kilku bądź większej ilości kawałków. Chłopcy stali na przeciwko siebie z zaciśniętymi pięściami. Żadna z ich stron nie chciała ustąpić, za to narzucali na siebie kolejne oskarżenia. Co kilka słów wtrącali swoje atuty nie zwracając na mnie w ogóle uwagi. Stanęłam między nimi myśląc, ze to cokolwiek da, jednak oni nawet nie zauważyli że to jestem.
-Myślisz, że twoje aroganckie i irytujące zachowanie w jakiś sposób ją do ciebie zachęci?!- warknął Zayn nie chcąc nawet ustąpić.
-I mówi to osoba, która przed kilkoma dniami chciała ją zamordować!-dodał swoje trzy grosze Harry.
-Widać trzeba zastosować inne metody- wyszeptałam do siemie, zaciskając mocno piąstki, z których po chwili wyleciały niebieskie iskry, które stopniowo ale z siłą odepchnęły chłopców w kąty pokoju. Oboje znaleźli się na niemi kaszląc, od dymu unoszącego się w koło- Może w końcu zaczniecie zwracać na mnie uwagę!- krzyknęłam, czując że zaraz moja złość zmieni się w coś bardziej niebezpiecznego jak przyłożenie każdemu z nich zdrowo po policzkach.
-A nie zwracamy? Właśnie dyskutujemy na temat twojego bezpieczeństwa- Styles podniósł się z ziemi, strzepując z siebie kurz.
-Zazdrością?- odparłam, patrząc mu prosto w oczy.
-Zaraz, czym?- zapytał niby zdezorientowany.
-Nie udawaj, Emma wszystko mi powiedziała! Zachowujecie się jak dzieci, a nawet nie zapytacie mnie o jakiekolwiek zdanie w tej sprawie.
-Ma rację, niech wybiera- wtrącił Zayn.
-Chwileczkę, jak to mam wybierać?- zapytałam.
-Między mną, a Harrym. Powiedz którego z nas wolisz, a będzie po wszystkim.
-Kiedy ja nie potrafię tak od razu, ja potrzebuję czasu ....- westchnęłam.
-Masz dużo czasu ja się nigdzie nie śpieszę- wtrącił brunet, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
-Zachowujecie się jak dzieci! Wracam do mamy, a odpowiedź dam wam w tym czasie kiedy uznam to za odpowiedni moment.
-I jak, powiedziałaś co miałaś powiedzieć?- Emma z uśmiechem stanęła przed naszą trójką.
-Em, wychodzimy- fuknęłam pchając ją w stronę drzwi, po czym biegiem ruszyłam w stronę swojego mieszkania.

Usiadłam na łóżku otwierając laptopa, po czym ciekawa tego co działo się podczas mojej nieobecności na tweeterze, zalogowałam się na swoje konto.

@emm: Trudno jest wybierać między dwiema osobami, z której jedna się szczerze kocha, a drugą traktuje jak brata lub siostrę- post Emmy idealnie oddawał cały mój dzisiejszy nastrój. Ponieważ nie miałam nic ciekawszego do roboty, również zaczęłam publikować swoje przemyślenia.

@_cssie_: Życie ciągle wystawiane jest na próbę, której nie mogę w żaden sposób przejść. Mówi się, że gdzie są dwie skłócone osoby, korzysta ta trzecia i tą trzecią osobą wydaję się ja. Z jednej strony nie chcę ich zawieźć, a z drugiej chcę być wolna bez tych wszystkich problemów.

@emm: Dobrze powiedziane, jak dla mnie to czysta głupota. Jak to mawiała moja babcia problemy są jak ser, raz żółty i dojrzały, a raz śmierdzący i pleśniowy.

@_cassie_: Widocznie twoja babcie, wiedziała co to znaczy stać miedzy dwiema osobami na raz i nie wiedzieć po której być stronie. Dla mnie to nie jest takie proste.

Po chwili na stronie głównej, wyskoczyły dwa identyczne posty Zayna i Harrego, to było zbyt wiele:

@malik, @styles: Nigdy wcześniej tak się nie czułem. Jesteśmy przyjaciółmi czy kimś więcej? Gdy idę w stronę drzwi, nie jestem pewien.



------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że wam się podoba bo długo się nad nim zastanawiałam (a na prawdę nie jest łatwo cokolwiek napisać).

sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 17 ''I love you''

Cassie

  Po tym jak przechwyciliśmy Zayna wszystko było inaczej. Zupełnie. Nie było aniołów ciemności, pobratymców Zayna, więc mogłam wrócić do domu. Nadal nie wiedziałam co z Emmą. Liam nie wracał spod domu mojej przyjaciółki. Co jeżeli coś stało Emmie. 
   Louisa i Nialla nadal nie było. Nikt nie wie gdzie on jest. Harry pilnował Zayna cały czas. W końcu musiał przejść całkowitą metaformozę. Dzisiaj mogłam wrócić do szkoły po tych wydarzeniach. Chociaż pewnie wywalili mnie z listy uczniów. Weszłam do budynku szkolnego. Nic się nie zmieniło. Spojrzałam na ludzi, którzy przechodzili koło mnie. 
-Cassie! Nareszcie jesteś!-krzyknął głos za mną. Powoli się odwróciłam. Erica Velson, trzecioklasistka liceum. Nigdy nie miałam z nią problemów. Nigdy nie rozmawiałyśmy ze sobą. Dziewczyna była ubrana schludnie, włosy spięte w kucyk. Zawsze zastanawiał mnie jej kolor włosów: mocno czarny czy ciemnybrązowy. Biała bluzka z nadrukiem szkoły, czarne jeansowe spodnie. 
-Cześć Erica-odparłam.
-Przykro mi z powodu utraty członka rodziny-powiedziała z bólem i żalem dziewczyna. Nie wiedziałam o co chodzi.
-O czym ty mówisz?-spytałam zdziwiona. Podniosłam jedną brew.
-Liam powiedział, że musiałaś wyjechać, ponieważ Twoja babcia zmarła. Bardzo mi przykro-powiedziała. Czyżby Liam umiał kłamać? Ciekawe. Anioły jasności i kłamstwa. 
-A tak. Ciężko to znoszę. W końcu się z tym pogodze-powiedziałam sztucznie. Ciemnowłosa przytuliła mnie do siebie. Za jej pleców widziałam Larrisę Normund. Gdy Erica się odsunęła ode mnie, uśmiechnęłam się do niej sztucznie. Erica spojrzała na mnie współczująco i odeszła. Larrisa podeszła do mnie. 
-Cassie Lochan-powiedziała z pogardą blondwłosa. Nie lubiłam jej. Co ja mówię, nie cierpię jej! Jej blond włosy opadały jej na ramiona. Kiedyś ze złości w przedszkolu ucięłam jej kilka centymetrów włosów. Była wściekła. Od tamtej pory toczy się między mną a Larrisą wojna. Ubrana na różowo, czyli jak zwykle. Róż był wszędzie, spodnie z różu, bluzka z napisem w kolorze różu. 
-Czego chcesz Larrisa? Nie masz własnych problemów?-spytałam.
-Słyszałam,że ty i Zayn jesteście razem-powiedziała szyderczo.
-Nie, nie jestem z nim. Tak w ogóle to co cię to obchodzi? -spytałam podnosząc brew. Nie wiedziałam czego Larrisa oczekiwała z tego po tej rozmowie. 
-Nic, po prostu...-zaczęła, ale nie skończyła.
-Larrisa, czego chcesz? Daj spokój. Tak w ogóle nie mamy o czym gadać-powiedziałam zdenerwowana tą rozmową. Minęłam ją. Weszłam do klasy chemicznej. Usiadłam na swoim starym miejscu. Do klasy weszła reszta mojej grupy i nauczycielka. 
-Witamy pani Cassie. Nareszcie wróciłaś-powiedziała kobieta. Uśmiechnęłam się krzywo do kobiety. Zapadła cisza, a nauczycielka zaczęła prowadzić temat lekcji. Nie mogłam się skupić. Myślałam tylko co dzieje się z Zaynem i chłopakami. Po lekcji wyszłam szybko ze szkoły. Poszłam prosto do domu Malika. Nie zastałam go tam. Wyjechałby? To niemożliwe. Weszłam głębiej do domu. Pamiętam wszystko. Usłyszałam spadającą rzeczy na górze. Pobiegłam tam szybko. Tak jak myślałam. Zayn rozrzucał rzeczy z szafek.
-Co ty najlepszego robisz?!-krzyknęłam. Odwrócił się w moją stronę.
-Cassie, co tutaj robisz? Harry nie zakazał Ci się ze mną spotykać?-spytał zrzucając kolejne książki na ziemie. Spojrzał na mnie.-Jeszcze nie uciekłaś?-spytał.
-Nie ma zamiaru, Zayn. Wiem,że przeze mnie zginęła Dana, jest mi z tego powodu przykro. Ale to nie moja wina, nic nie wiedziałam o tym kim byłam-spojrzał na mnie.
-Wiem,że to nie była Twoja wina-odparł. Podeszłam do niego powoli, stawiałam stopy bardzo powoli, tak żeby nie postawić gdziekolwiek stopy i nie skaleczyć się. Dotknęłam ręki Zayna. Spojrzał na mnie. Wydawało mi się,że ta chwila trwa wieczność. Poczułam usta Zayna na swoich wargach. Gdy mnie puścił, mało się nie przewróciłam. Popatrzyłam na niego.
  Wróciłam do mieszkania Harry'ego. Nie spodziewałam się,że coś mnie dzisiaj spotka. W salonie razem z Harrym zauważyłam ciemne długie włosy dziewczyny.
-O jesteś!-powiedział wstając Styles. Dziewczyna wstała razem z nim. Spojrzała na mnie. Emma. Podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam. Brakowało mi jej. Po chwili ją puściłam, bo bym ją udusiłam.
-Byłam u Zayna-odparłam. Harry'emu znikł uśmiech z twarzy.-Spokojnie, nic mi nie zrobił.-Nie chciałam wspominać,że całowałam się z szatynem. Po co mają wiedzieć? Wzięłam za rękę Emmę
i zaprowadziłam moją przyjaciółkę, do pokoju,który teraz był mój.
-Opowiadaj, gdzie byłaś?-spytałam. Emma opowiedziała mi jak spędzała czas w rodzinnym mieście.
Poznała nawet Setha, chłopaka, który studiował socjologię. Opowiedziała mu o mnie. Chciał mnie poznać, ale wyjechał na studia. Emma była zrozpaczona, ale Seth obiecał jej,że wróci. Czułam,że Harry nas podsłuchuje, nie mogłam jej powiedzieć o tym,że całowałam się z Zaynem i zaczęłam do niego coś czuć.
  Spojrzałam przez okno. W stronę mieszkania Harry'ego szedł Zayn. Odeszłam od okna, szybko zbiegłam na dół żeby zatrzymać go.
-Zaczekaj! Nie możesz tam wejść-stanęłam przed nim.
-Cassie, przesuń się-odparł.-Wiem,że jest tutaj Emma. Chce tylko porozmawiać z Harrym nic więcej-obiecał mi.
-Zayn, nie powiedziałam mu-odparłam spokojnie.
-O czym?-spytał zdziwiony.
-O tym, co stało się w Twoim domu. Nic nie wie-powiedziałam. Westchnął.-Po ma wiedzieć?-spytałam. Podszedł do mnie. Pocałował mnie w czoło. Wiedziałam,że Harry musi to widzieć.
-Nic mu o nas nie powiem, obiecuję-odparł. Wyminął mnie. Wszedł do mieszkania Stylesa.
Rozpętało się piekło.

~*~
Hej!
Mam nadzieje,że cieszycie się na taki obrót sprawy. W końcu Cassie i Zayn są razem, ale czy na pewno? Hmm... Możliwe. Dobra, koniec tego.

Chciałabym dowiedzieć się, jakie są wasze opinie na temat całego blogu.
Pozdrawiam,
Megan 

piątek, 3 kwietnia 2015

Nowy Blog!

Razem z Hope postanowiłam,że napiszemy drugi blog, tym razem o Louisie. Mam nadzieje,że spodoba się Wam jak ten, chociaż nie będzie o aniołach. 
Opowiadanie nazywa się Dark Louis Tomlinson (musimy jeszcze to zatwierdzić) i opowiada o morderstwie, porwaniu i miłości. 
Tutaj macie opis: 

"Rosalie Watson - dziewczyna z dobrego domu, córka bogacza i gangstera w Londynie, zostaje porwana. Jej ojciec nie wie,że to zrobił jego szantażysta i lider gangu. Chce odzyskać córkę za największą stawkę. Z czasem między Rose a porywaczem rodzi się uczucie. Wkrótce dowiaduje się kto zabił jej matkę i dlaczego. Czy będzie umiała z tego wyjść cało? Co zrobi jej ojciec?"

I link : http://lucyhalelouistomlinsonfanfiction.blogspot.com/

Skończymy tego bloga na dwudziestym rozdziale i epilogu, ponieważ historia i tak dobiegała końca. Nie chciałam się z Wami rozstawać i z Hope, więc zgodziłam się na jej propozycję.
Nie wiem kiedy pojawi się prolog i pierwszy rozdział. Możliwe,że pod koniec kwietnia.
Także, nie rozstajemy się na długo.  Mam nadzieje,że wszystko wyjedzie z naszym nowym blogiem, tak jak z tym.

Pozdrawiam,
Megan.

PS. Ten post wyszedł mi prawie jak list :)

czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 16 "Cassie, help me."

Cassie
 Stanęłam przed leżącym na łóżku Harrym. Był półprzytomny. Nadal nie wiem, jak miałam mu pomóc. Liam wysłał Nialla i Louisa do Zayna. 
-Cassie, potrzebna jest mi twoja krew. Tylko ona uratuje Harry'ego-oznajmił Liam. Spojrzałam przerażona na Harry'ego. Potem na Liama. 
-Okey-zgodziłam się. Chłopak wyszedł z pokoju. Dotknęłam czoła leżącego bruneta. Było rozpalone. Dana nieźle go ugodziła. Nie wiedziałam,że ta dziewczyna na tyle siły. W końcu była aniołem ciemności. Jego skrzydła były pocięte w każdy możliwy sposób. Ze skroni wypływała krew, która zasychała. Liam wrócił ze strzykawką. Podszedł do mnie. Wystawiłam prawą rękę w stronę chłopaka. Igłę włożył do żyły w zgięciu łokciu. Strzykawka napełniała się bordowym płynem. W końcu nabrał tyle płynu, ile było potrzebne dla Harry'ego. Liam wymienił igłę w strzykawce. Wydawało mi się, że Liam miał uprawnienia pielęgniarskie. Igłę ponownie włożył do żył Harry'ego. Po wstrzyknięciu płynu, ciało Harry'ego mocno podniosło się do góry, wyginając ciało w łuk. Po chwili opadł bezwładnie. Liam odłożył strzykawkę, wyjął kawałek watoliny, jeden dał mi, drugi przyłożył do ręki Harry'ego.
-Za godzinę powinien się obudzić-poinformował mnie. Wyrzucił wacik i strzykawkę do śmieci. Przy okazji spaliłam ją w koszu na popiół. 
 Siedziałam z Liamem przy połprzytomnym Harrym. Dopiero teraz zauważyłam, że przy łóżku znajdował się stojak z morfiną w worku. Ktoś wszedł do pokoju. Szybko wstałam, Liam również. Przede mną stał Zayn. Nie było z nim Louisa ani Nialla. Liam stał koło mnie. Zayn upadł przede mną łapiąc się za głowę.
-Cassie, pomóż mi. Tylko Twoja krew może mi pomóc-powiedział. Liam przekręcił oczami. Coś mi się przypomniało. Spojrzałam na Liama.
-Pamiętasz, jak ty, Harry, Louis i Niall zmieniliście się w 'białe anioły'. Zmieńcie Zayna w niego-powiedziałam. Liam zmroził mnie wzrokiem.-On jest pod ich wpływem. Dana też była. Ale jej nie dało się uratować-powiedziałam.-Jeżeli tego nie zrobisz, podam mu swoją krew-zagroziłam. Liam westchnął. Nie chciał żeby Zayn zrobił mi jakąkolwiek krzywdę.
-Dobra-powiedział. Zaczął wyliczać co mam przygotować. Potrzebna była krew Zayna i czysta woda, z którą się wymiesza. Związałam Zayna przy krześle. Ręce miał ścisnięte z tyłu, nogi miał przymocowane z przodu. Liam pobrał krew Mulata z jego ramienia. Odbył rytuał. Nic nie rozumiałam co mówił. Był to ich język. Anieli. Wymieszał krew z wodą. Podszedł do Zayna, odchylił jego głowę do tyłu. Zayn otworzył usta jakby był pisklęciem oczekujący jedzenia od matki. Liam 'wplał' w niego napój. Po chwili Zayn zaczął się dławić. Głowa opadła mu do przodu. Stracił przytomność. Uklękłam przed nim. Spojrzałam na jego twarz. Położyłam palce na policzku. Liam wypowiadał jakieś słowa z księgi.
-Za chwilę się obudzi-odparł. Harry zaczął się dławić. Liam podszedł do niego. Zostałam przy przytomnym Zaynie. Zastanawiałam się, co z Niallem i Louisem.
   Liam i Harry poszli na poszukiwania chłopców. Obaj nie chcieli mnie zostawić z Zaynem. Ale obiecałam im, że zostanie związany dopóki nie wrócą. Gdy wyszli odwróciłam się w stronę Zayna. Nie wiedziałam jak zacząć. Nie umiałam stworzyć normalnego zdania. Patrzył na mnie. Był teraz jednym z tych, do których należą Liam i chłopaki. Wiedziałam,że jest mu ciężko.
-Cassie-zaczął powoli, nie wiedziałam czy może normalnie mówić, czy tylko udawał,że go boli. Stałam tam gdzie wcześniej.-Nie chciałem Cię zabić.
-Wiem, 'oni' tobą kierowali. Byłeś ich marionetką,Zayn. Ale oni nie żyją. Twoja siostra też. Tylko ty zostałeś ze swojej rasy. Teraz jesteś tym kim są twoi przyjaciele.
-Dzięki tobie. Gdyby nie ty, Liam dawno by mnie zabił. Nie pozostawił ze mnie nawet popiół-powiedział.-Cassie?-spytał. Westchnęłam ciężko.

Liam
-Nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy zostawiając Cassie z Zaynem. Nie przeszedł jeszcze metaformozy-odparłem. Byliśmy nie daleko mieszkania, w którym ukryliśmy Cassie. 
-Powinni sobie wszystko wyjaśnić-powiedział Harry. Weszliśmy przez próg. Na podłodze zostały tylko deski z drzwi. Wszystko było porozrzucane po całym mieszkaniu. Harry poszedł do sypialni, w której spała Cassie. Poszedłem do kuchni. Nigdzie nie było Louisa i Nialla. Wróciłem do salonu. Harry sprawdzał łazienkę. Patrzyłem za czymś co mogłoby na wskazówki do walki. Nic nie znalazłem. Harry zjawił się w salonie. 
-Nigdzie ich nie ma-odparł Loczek. Rozejrzaliśmy się po mieszkaniu. Wszystko potłuczone, oprócz szyb w oknach, które były nie widoczne i tak jakby z plastiku.-Dobra, Liam, chodź. Tutaj ich nie znajdziemy. Zrezygnowani wyszliśmy z mieszkania. 
   Bałem się, że coś mogło im się stać. Było jeszcze jedno miejsce, w którym mogli być. Mieszkanie Emmy. Jednak tam nic nie znaleźliśmy.
-Jasna cholera! Gdzie oni są?-wrzasnąłem wściekły. Bezradni wróciliśmy do mieszkania. Zayn siedział rozwiązany na krześle. Nie wiedziałem, czy Cassie go rozwiązała czy on sam to zrobił. Pociągnąłem go za jego włosy. Jego głowa odchyliła się od tyłu. Spojrzałem mu w oczy.
-Gdzie jest Cassie?-wysyczałem mu w twarz. Nic nie odpowiedział.-Gdzie ona jest?-spytałem.
-Znalazłem ją!-krzyknął z kuchni Harry. Związałem Zayna do krzesła, z powrotem. Poszedłem do kuchni. Harry trzymał Cassie w ramionach. Podszedłem do nich.
-Cassie...-zacząłem. Zaczęła płakać.-Cassie, czy on Ci coś zrobił?-spytałem.
-Nie-powiedziała wycierając nos w rękaw.-Nic mi nie zrobił. 
-To więc o co chodzi?-spytałem zdziwony. 
-On... Zayn... Dana...-zaczęła pochlipując. Niecierpliwiłem się coraz bardziej.-Dana, zaatakowała Emmę. Jest ranna. Zayn próbował ją powtrzymać, ale Dana była zbyt silna. Zraniła ją-powiedziała. Spojrzałem na Harry'ego. 
-Harry zostaniesz razem z Cassie i Zaynem, a ja pojadę zobaczyć co z Emmą. Jak Louis i Niall zjawią się, zawiadom mnie. 
   Wyszedłem z mieszkania, wcześniej poprawiając Zaynowi uściski na rękach i nogach. Cassie poszła się położyć, a Harry miał obserwować śpiącego Zayna. Będąc pod domem Emmy, coś mi nie grało. Było spokojnie. Zbyt spokojnie.